Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2026

Polska Słowiańska



Literatura od wieków pozwala człowiekowi przekraczać granice tego, co znane i racjonalne. Dzięki niej możemy wejść w świat, w którym codzienność spotyka się z tajemnicą, a rzeczy pozornie niemożliwe zaczynają wydawać się prawdopodobne. Tak właśnie dzieje się w powieści „Kikimora” Pani Agnieszki Korol. Autorka wykorzystuje motywy słowiańskiej mitologii, elementy fantastyczne i atmosferę niepokoju, aby opowiedzieć historię, która nie jest jedynie rozrywką. To także opowieść o człowieku, jego stosunku do natury, tradycji, pamięci oraz o granicach ludzkiego poznania.

Jednym z najważniejszych tematów książki jest zderzenie współczesnego, racjonalnego sposobu myślenia z dawnymi wierzeniami. Człowiek XXI wieku jest przyzwyczajony do tego, że niemal wszystko można wytłumaczyć. Nauka pozwala opisywać zjawiska przyrodnicze, medycyna wyjaśnia procesy zachodzące w organizmie, technologia pomaga kontrolować przestrzeń i czas. Tymczasem „Kikimora” prowadzi czytelnika do świata, w którym takie przekonanie okazuje się niewystarczające.

Główną bohaterką powieści jest Alina Żyłka, dziennikarka, która przyjeżdża do Gontów. Początkowo miejsce to może wydawać się spokojne, niemal odcięte od zwyczajnego świata. Jednak bardzo szybko okazuje się, że pod powierzchnią pozornego spokoju kryją się wydarzenia, których nie da się łatwo wytłumaczyć. Tajemnicza atmosfera wsi, niezwykłe zachowania ludzi oraz śmierć letników sprawiają, że bohaterka zaczyna interesować się tym, co naprawdę dzieje się wokół niej. Alina jest osobą racjonalną. Próbuje analizować fakty, szukać przyczyn, wyciągać logiczne wnioski. Jej zawód również wpływa na sposób, w jaki patrzy na świat. Jako dziennikarka jest przyzwyczajona do zadawania pytań i sprawdzania informacji. Jednak z czasem przekonuje się, że rzeczywistość Gontów nie daje się zamknąć w prostych schematach.

Ten motyw wydaje się szczególnie ważny, ponieważ pokazuje ograniczenia ludzkiego rozumu. Człowiek bardzo często zakłada, że jeżeli czegoś nie potrafi udowodnić, to dana rzecz nie istnieje. „Kikimora” stawia pod znakiem zapytania takie podejście. Nie oznacza to, że Pisarka zachęca do odrzucenia racjonalności. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że logiczne myślenie jest potrzebne, ale nie musi oznaczać całkowitego zamknięcia na tajemnicę. Istotnym elementem powieści jest obecność słowiańskich bóstw i demonów. Pojawiają się między innymi Mokosz, Weles, Perun, Leszy, rusałki, strzygi, utopce, mamuny, Licho oraz tytułowa Kikimora. Dla współczesnego odbiorcy część tych nazw może brzmieć obco. Tym bardziej interesujące jest to, że Pani Agnieszka Korol przypomina o dawnych wierzeniach Słowian, które przez wieki funkcjonowały w kulturze ludowej.

Dzisiaj znacznie lepiej znamy mitologię grecką czy rzymską. Potrafimy wymienić Zeusa, Atenę, Afrodytę, Hadesa czy Posejdona. Coraz większą popularnością cieszy się również mitologia nordycka. Tymczasem słowiańskie wierzenia często pozostają na marginesie kultury popularnej. „Kikimora” może więc pełnić również funkcję przypominającą. Pokazuje, że rodzima mitologia jest równie bogata, tajemnicza i ciekawa.

 

Obecność dawnych istot nie jest w powieści jedynie ozdobą. Demonologia słowiańska zostaje wykorzystana do budowania znaczeń. Każda z tych postaci wiąże się z określonym obszarem życia człowieka, przyrody albo śmierci. Dzięki temu świat przedstawiony nabiera głębszego wymiaru. Szczególnie ważna staje się natura. Las, woda, ziemia czy burza nie są jedynie tłem wydarzeń. Można odnieść wrażenie, że przyroda posiada własną siłę i własne prawa. W dawnych wierzeniach człowiek nie uważał się za całkowitego pana świata. Żył blisko natury, był od niej zależny i musiał respektować jej rytm. Wiedział, że las może dawać pożywienie, ale może również być miejscem niebezpiecznym. Woda mogła ratować życie, ale mogła także je odebrać.

W „Kikimorze” ten dawny sposób patrzenia na rzeczywistość powraca. Natura staje się przestrzenią, której nie można bezkarnie podporządkowywać własnym potrzebom. Człowiek, który przekracza granice, może ponieść konsekwencje. Można więc odczytywać powieść jako komentarz dotyczący współczesnego stosunku ludzi do środowiska. Człowiek przez wieki coraz mocniej podporządkowywał sobie naturę. Wycinał lasy, osuszał tereny, budował drogi, miasta i fabryki. Przyroda coraz częściej była traktowana nie jak przestrzeń, z którą należy współistnieć, ale jak zasób, który można wykorzystać. Pani Agnieszka Korol przypomina, że takie podejście może być niebezpieczne. Świat naturalny nie jest czymś martwym i obojętnym. W powieści zyskuje on niemal własny głos. Słowiańskie demony i bóstwa można więc interpretować jako symboliczne uosobienie sił natury, które wymykają się ludzkiej kontroli.

Bardzo interesujący jest również motyw lasu. W literaturze las od dawna symbolizuje przestrzeń tajemnicy. Jest miejscem, w którym człowiek traci orientację, przestaje mieć kontrolę nad otoczeniem i zostaje zmuszony do konfrontacji z tym, czego się boi. W baśniach las bywa miejscem próby. Bohater wchodzi do niego jako jedna osoba, a wychodzi odmieniony. Podobny mechanizm można dostrzec w „Kikimorze”. Gonty i otaczająca je natura stają się przestrzenią, w której zwyczajne zasady przestają obowiązywać. Alina musi zmierzyć się nie tylko z tym, co dzieje się wokół niej, ale także z własnym sposobem rozumienia świata.

Ta przemiana bohaterki jest jednym z ciekawszych elementów powieści. Początkowo patrzy na wydarzenia z dystansem, próbuje je racjonalizować. Z czasem jednak zaczyna dostrzegać, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Nie oznacza to całkowitego porzucenia logiki. Bohaterka raczej poszerza swoje spojrzenie. Można powiedzieć, że jej droga symbolizuje spotkanie dwóch światów: nowoczesności i tradycji. Alina reprezentuje współczesnego człowieka, który nauczył się ufać faktom i dowodom. Gonty natomiast reprezentują przestrzeń pamięci, dawnych historii i wierzeń. Dopiero zderzenie tych dwóch perspektyw pozwala bohaterce zobaczyć pełniejszy obraz rzeczywistości.  Książka porusza także temat pamięci kulturowej. Każde społeczeństwo posiada historie, legendy i opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czasami wydają się one niepotrzebne, ponieważ dotyczą świata, który już nie istnieje. Jednak literatura pokazuje, że dawne opowieści nadal mogą mówić o problemach współczesności.

Mity nigdy nie były jedynie historiami o niezwykłych istotach. Wyrażały lęki, pragnienia i zasady obowiązujące w danej społeczności. Przestrzegały przed określonymi zachowaniami, uczyły szacunku wobec przyrody i pomagały człowiekowi tłumaczyć rzeczy, których nie rozumiał. Dlatego wykorzystanie słowiańskich wierzeń w „Kikimorze” ma znaczenie większe niż tylko stworzenie interesującego świata. Autorka pokazuje, że dawne wyobrażenia mogą nadal służyć do opowiadania o współczesnych problemach.

Tytułowa Kikimora jest tego dobrym przykładem. W słowiańskich wierzeniach była istotą związaną z przestrzenią domową, skrytą, niepokojącą i często wprowadzającą chaos. Sam wybór tej postaci na tytuł książki jest znaczący. Kikimora symbolizuje to, co ukryte. Jest czymś, co istnieje na granicy widzialnego i niewidzialnego. Można więc uznać ją za metaforę całej powieści. Pod pozornie zwyczajną rzeczywistością znajduje się drugi świat – świat dawnych sił, tradycji oraz tajemnic. Książka porusza również temat ludzkiego lęku. Strach nie zawsze wynika z bezpośredniego zagrożenia. Często boimy się tego, czego nie rozumiemy. Niepewność może być bardziej przerażająca niż konkretne niebezpieczeństwo. Właśnie dlatego obecność istot wywodzących się z mitologii działa na wyobraźnię czytelnika.

Jednocześnie Autorka nie tworzy historii całkowicie mrocznej. Ważnym elementem powieści jest także humor. Dzięki temu opowieść nie staje się ciężka. Połączenie tajemnicy, fantastyki i lżejszych momentów sprawia, że książka zachowuje dynamikę. Ciekawy jest również sposób łączenia różnych gatunków literackich. „Kikimora” zawiera elementy fantasy, kryminału i powieści obyczajowej. Tajemnicze zgony sprawiają, że pojawia się zagadka wymagająca rozwiązania. Czytelnik razem z bohaterką próbuje odkryć prawdę. Elementy fantastyczne powodują jednak, że rozwiązanie nie musi być zgodne z zasadami znanymi z klasycznego kryminału.

Takie połączenie gatunków sprawia, że historia staje się nieprzewidywalna. Czytelnik nie może być pewien czy dane wydarzenie ma logiczne wyjaśnienie, czy należy już do świata nadprzyrodzonego. Ważnym problemem jest również granica między wiarą a wiedzą. Człowiek często przeciwstawia te dwa pojęcia. Wierzyć oznacza dla wielu osób przyjmować coś bez dowodu, natomiast wiedzieć – posiadać potwierdzenie. Powieść Pani Agnieszki Korol pokazuje jednak, że granica ta nie zawsze jest oczywista.

Czy brak dowodu oznacza automatycznie brak istnienia? Czy człowiek naprawdę zna wszystkie mechanizmy świata? To pytania, które można sobie zadawać podczas lektury.

 

Z filozoficznego punktu widzenia powieść przypomina o ludzkiej ograniczoności. Człowiek posiada ogromną wiedzę, ale wciąż istnieją rzeczy, których nie rozumie. Im więcej odkrywamy, tym częściej uświadamiamy sobie, jak wiele pozostaje nieznane. Dlatego bardzo ważnym motywem „Kikimory” jest pokora. Współczesny człowiek łatwo przyzwyczaja się do poczucia kontroli. Chce kontrolować swoje otoczenie, czas, informacje, naturę, a nawet relacje. Tymczasem świat przedstawiony w książce pokazuje, że istnieją granice. Natura nie zawsze podporządkowuje się człowiekowi. Przeszłość nie znika tylko dlatego, że próbujemy o niej zapomnieć. Dawne wierzenia nadal pozostają częścią kultury, nawet jeżeli nie traktujemy ich dosłownie. Można zatem powiedzieć, że „Kikimora” jest również opowieścią o potrzebie zachowania równowagi. Ani całkowite odrzucenie racjonalności, ani bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego nie wydaje się właściwym rozwiązaniem. Najważniejsza staje się otwartość.

Człowiek powinien zadawać pytania, ale jednocześnie nie zakładać, że zna już wszystkie odpowiedzi. W tym sensie Alina może być postacią reprezentującą współczesnego czytelnika. Podobnie jak ona wchodzimy do świata Gontów z pewnym dystansem. Kolejne wydarzenia sprawiają jednak, że zaczynamy zastanawiać się nad własnymi przekonaniami. Powieść ma również wartość edukacyjną. Może zachęcać do zainteresowania się kulturą słowiańską. Dla wielu czytelników spotkanie z Mokoszą, Leszym, Welesem czy Kikimorą może być pierwszym kontaktem z tymi postaciami. W ten sposób literatura popularna pomaga przywracać elementy rodzimego dziedzictwa kulturowego. Warto także zwrócić uwagę na rolę kobiet w tej opowieści. Sama Alina jest bohaterką samodzielną, myślącą i aktywną. Nie jest osobą biernie obserwującą wydarzenia. Próbuje zrozumieć sytuację, szuka informacji i konfrontuje się z tajemnicą. Interesujące jest również wykorzystanie postaci Mokoszy, jednego z najważniejszych żeńskich bóstw słowiańskich, związanego między innymi z ziemią, kobiecością, płodnością i losem. Obecność takich motywów może dodatkowo wzmacniać kobiecą perspektywę powieści. „Kikimora” pokazuje także, jak silny wpływ na człowieka posiada miejsce, w którym żyje. Gonty nie są zwykłą lokalizacją. Wieś ma własną historię i pamięć. Przeszłość pozostawia po sobie ślady, nawet jeśli kolejni mieszkańcy próbują o niej zapomnieć. Motyw miejsca posiadającego pamięć jest bardzo interesujący. Domy, lasy, wsie czy miasta mogą być nośnikami historii. Człowiek przychodzi i odchodzi, ale przestrzeń pozostaje. W literaturze często to właśnie ona przechowuje tajemnice wcześniejszych pokoleń.

W „Kikimorze” teraźniejszość nie może zostać całkowicie oddzielona od przeszłości. Dawne historie wciąż wpływają na życie bohaterów. To przypomnienie, że również w rzeczywistym świecie przeszłość kształtuje teraźniejszość, nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

 

Ostatecznie „Kikimora” Pani Agnieszki Korol jest czymś więcej niż opowieścią o słowiańskich demonach. Można ją odczytać jako historię o człowieku, który musi ponownie nauczyć się patrzeć na świat. Powieść przypomina, że racjonalność jest ogromną wartością, ale nie powinna prowadzić do przekonania, że człowiek jest w stanie całkowicie podporządkować sobie rzeczywistość. Potrzebna jest również ciekawość, szacunek i pokora. Największą siłą książki jest właśnie połączenie starego z nowym. Współczesna bohaterka spotyka się ze światem dawnych wierzeń. Nowoczesność zderza się z tradycją. Racjonalność spotyka tajemnicę. Cywilizacja konfrontuje się z naturą. Dzięki temu czytelnik może zadać sobie pytanie, czy naprawdę jesteśmy tak bardzo oddzieleni od ludzi żyjących setki lat temu. Być może zmieniły się nasze narzędzia, wiedza i sposób życia, ale podstawowe emocje pozostały podobne. Nadal boimy się nieznanego. Nadal próbujemy zrozumieć świat. Nadal tworzymy historie, które pomagają nam oswoić lęk. Właśnie dlatego dawne mity mogą być aktualne również dzisiaj.

Najważniejszym przesłaniem „Kikimory” wydaje mi się więc przypomnienie, że człowiek powinien zachować szacunek wobec świata, którego jest częścią. Nie wszystko można posiadać, kontrolować i podporządkować własnej woli. Dotyczy to zarówno natury, jak i historii czy kultury.  Pani Agnieszka Korol wykorzystuje słowiańską demonologię, by przypomnieć o potrzebie uważności. Las może być czymś więcej niż tylko przestrzenią pełną drzew. Legenda może zawierać pamięć dawnych pokoleń. Stary przesąd może być śladem sposobu, w jaki nasi przodkowie próbowali tłumaczyć rzeczywistość.

Dlatego pytanie, czy czytelnik wierzy w Kikimorę, wcale nie musi być najważniejsze. O wiele istotniejsze jest to, czy po przeczytaniu książki zacznie inaczej patrzeć na otaczający go świat. Być może największa wartość tej powieści polega właśnie na tym, że przypomina o istnieniu rzeczy, o których współczesny człowiek często zapomina – o znaczeniu tradycji, sile natury, bogactwie własnej kultury oraz o tym, że nawet w świecie pełnym technologii nadal istnieje miejsce na tajemnicę. „Kikimora” uczy również, że opowieści dawnych pokoleń nie muszą być martwym elementem przeszłości. Mogą zostać opowiedziane na nowo i wykorzystane do rozmowy o współczesnych problemach. Dzięki temu mitologia słowiańska przestaje być wyłącznie przedmiotem badań historyków i etnografów, a staje się żywym elementem literatury. Właśnie dlatego książkę Agnieszki Korol można uznać za interesujące spotkanie współczesności z przeszłością. Z jednej strony otrzymujemy historię pełną tajemnicy i fantastycznych istot, z drugiej – refleksję nad człowiekiem i jego miejscem w świecie. Ostatecznie „Kikimora” pozostawia czytelnika z ważnym pytaniem: czy wszystko, czego nie rozumiemy, powinniśmy natychmiast odrzucać?

 

Być może czasami warto dopuścić możliwość, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż nasze wyobrażenia o niej. Nie oznacza to rezygnacji z rozumu. Oznacza jedynie zgodę na to, że człowiek nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie. I właśnie w tej przestrzeni pomiędzy wiedzą a tajemnicą, współczesnością a dawną wiarą, człowiekiem a naturą rozgrywa się najciekawszy wymiar „Kikimory”. To książka, która poprzez fantastykę przypomina o bardzo realnej prawdzie: człowiek jest tylko częścią świata, a nie jego absolutnym władcą.

Książkę do recenzji otrzymałam dzięki uprzejmości Autorki.

 

piątek, 16 maja 2025

Zaskoczenie kryminalne



„Zapewne trzeba być policjantem, by twierdzić, że człowiek znaleziony z wbitym w plecy nożem, którego ostrze weszło z lewej strony tuż przy kręgosłupie, przebiło lewe płuco i dotarło do serca, został "prawdopodobnie" zamordowany”.

Jo Nesbo



Bardzo ciężko ostatnio, o doby kryminał. Epoka Pani Christie minęła bezpowrotne, a bardziej zawiłe powieści niemal nie stanieją. Bardzo lubię książki w tym gatunku, które nie są oczywiste. Zawiła intryga, zwroty akcji, wielu bohaterów, rozbudowane wątki poboczne… Nie pamiętam kiedy ostatnio coś takiego czytałam, aż do publikacji, która mnie zaskoczyła.

„Zaplątana w morderstwo” autorstwa A.A. Milewskiej to intrygująca powieść kryminalna, która wciąga czytelnika w wir zagadek i emocjonujących zwrotów akcji. Pani Milewska, znana z umiejętności budowania napięcia oraz kreowania złożonych postaci, po raz kolejny udowadnia, że potrafi zaskoczyć i rozbudzić zainteresowanie. Fabuła książki koncentruje się na zagadkowym morderstwie, które zdaje się wciągać główną bohaterkę w sieć tajemnic i niebezpieczeństw. Pisarka zgrabnie łączy wątki kryminalne z psychologicznymi, przedstawiając nie tylko zawirowania akcji, ale także wewnętrzne zmagania postaci. Główna bohaterka, zmagająca się z własnymi demonami, staje przed koniecznością odkrycia prawdy, co prowadzi do odkrycia nie tylko mrocznych tajemnic innych, ale również jej własnych.

Styl pisania Autorki, jest przystępny i angażujący, co sprawia, że czytelnik z łatwością wciąga się w narrację. Pisarka doskonale buduje atmosferę niepewności, a umiejętność zaskakiwania czytelnika sprawia, że każda strona niesie ze sobą nowe odkrycia i emocje. Dialogi są naturalne i autentyczne, co dodatkowo wzbogaca obraz postaci oraz ich relacji. Książka porusza także ważne tematy, takie jak przyjaźń, zaufanie oraz konsekwencje wyborów, które podejmujemy w życiu. Pani Milewska nie boi się stawiać odważnych pytań moralnych, co dodaje głębi opowieści i sprawia, że czytelnik zmuszony jest do refleksji. „Zaplątana w morderstwo” to powieść, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom kryminałów oraz suspensu. Autorka, dostarcza czytelnikom nie tylko emocjonującej historii, ale także skłania do przemyśleń na temat natury zła i ludzkich motywacji. To lektura, która wciąga od pierwszych stron i pozostawia po sobie ślad, zmuszając do zastanowienia się nad tym, co naprawdę kryje się w zakamarkach ludzkiej duszy.
W „Zaplątanej w morderstwo” A.A. Milewskiej można wyróżnić kilka głównych wątków fabularnych, które razem tworzą intrygującą i pełną napięcia narrację. Oto najważniejsze z nich:
Zagadkowe morderstwo: Kluczowym wątkiem jest tajemnicze morderstwo, które staje się punktem wyjścia całej opowieści. Główna bohaterka, uwikłana w to przestępstwo, musi rozwikłać zagadkę, co prowadzi ją do odkrywania nie tylko faktów dotyczących zbrodni, ale także mrocznych sekretów osób z jej otoczenia.
Wewnętrzne zmagania bohaterki: Główna postać zmaga się z własnymi demonami i emocjami, co dodaje głębi jej postaci. Wątek osobistych tragedii oraz dylematów moralnych wpływa na jej decyzje i sposób, w jaki podchodzi do odkrywania prawdy.

Relacje interpersonalne: W książce silnie akcentowane są relacje między bohaterami – przyjaźnie, zaufanie i zdrada. Interakcje między postaciami oraz ich wzajemne powiązania są kluczowe dla rozwoju fabuły, a także dla odkrywania motywów zbrodni.

Poszukiwanie prawdy: Wątek poszukiwania prawdy o morderstwie jest nieodłącznym elementem narracji, w którym bohaterka stara się zbierać dowody, prowadzić własne śledztwo i odkrywać to, co kryje się za pozornie zwyczajnymi wydarzeniami.

Konfrontacja z przeszłością: W trakcie rozwijania się fabuły, bohaterka zmuszona jest zmierzyć się z własną przeszłością i doświadczeniami, które wpływają na jej obecne życie. Ten wątek przyczynia się do rozwoju postaci i dodaje emocjonalnej głębi całej opowieści.

Te wątki fabularne splatają się ze sobą, tworząc złożoną i angażującą narrację. Pani Milewska umiejętnie prowadzi czytelnika przez labirynt tajemnic, co sprawia, że książka jest nie tylko kryminałem, ale także psychologicznym thrillerem, który skłania do refleksji nad ludzkimi motywacjami i emocjami.

Było, to moje pierwsze spotkanie z Pisarką przyznam, że jestem zaskoczona. Z reguły unikam polskich kryminałów, a ten podobał mi się bardzo. Jedynym minusem, jest niesamowicie drobny druk, to może sprawiać trudności czytelnicze zwłaszcza starszym osobą, które mają problem ze wzrokiem, a chętnie by przeczytały powieść. Poza tym nie można tej publikacji nic zarzucić. Być może nie mam dużego doświadczenia w powieściach polskich, ale ta moim zdaniem, jest bardzo dobra.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa AlertNatywne


 

czwartek, 2 stycznia 2025

Na zimowy czas

 



„W bezbarwnym kłębku życia wije się szkarłatna nić morderstwa, a naszym zadaniem jest wysupłać ją, oddzielić i zbadać każdy jej cal”.

Arthur Conan Doyle



Zacząć Nowy Rok dobrym kryminałem w połączeniu z thrillerem, to super opcja. Przyznam, że do dzieł skandynawskich mam mieszane uczucia, z jednej strony fabuła super z drugiej rozkręca się niemiłosiernie wolno. To trochę tak, jak z horrorami hiszpańskimi, fabuła super, ale rozkręcenie akcji baaaaardzo wolne.

Takie same miałam odczuci odnośnie pozycji Wszyscy jesteśmy martwi Pani Sary Onnebo. Myślę, że ma na to wpływ to, że ta publikacja ma aż 4 tomy, więc akcja rozkręca się dość wolno i ospale, ale fabuła jest jedną z moich ulubionych. Zamknięta społeczność, tajemnice, nienawiść, intrygi, fałsz i morderstwo, czego chcieć więcej. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, policjanci na drzwiach opuszczonego domu w małej miejscowości odnajdują kartkę z napisem „Wezwij policję! Wszyscy jesteśmy martwi”. Wchodzą do środka, a tam trzy martwe ciała i nieprzytomna kobieta, zaczyna się żmudne śledztwo pełne zwrotów akcji, oraz małomiasteczkowych intryg.

Kocham takie książki, mała mieścina, wiele domysłów, każdy ma coś do ukrycia. W ogóle kryminały, czy thrillery w zamkniętym społeczeństwie są bardzo skupione na psychologii postaci i było także tak w tej powieści. Czuć tutaj zaduch Skandynawii, wolna akcja, do tego wątki poboczne z życia naszych bohaterów… To powoduje, że te cztery tomy to nie jest tylko debata nad morderstwami, ale także cała gama ludzkich odczuć, żyć i światów. Generalnie, to dość krótki tom, nie wiem, czy nie można było tej fabuły zawrzeć w jednej części, ale dla mnie i tak super. Ja kocham klimaty okołoświąteczne, czytanie o zbrodniach w święta jest bardziej klimatyczne moim zdaniem. Świat bardzo rozbudowany, duże skupienie wokół opowiedzenia czytelnikowi o świecie, w jakim poruszają się postacie. Zbrodni prosta, z mordercą, którego można wytypować od razu, ale i tak mi się podobało.

Nie wiem tylko, dlaczego Wydawca zdecydował się na sprzedawanie tej powieści tylko w e-booku. Nie jestem fanką tego typu powieści, stanowczo wolę papier i dlatego, jest to wielka strata, dla czytelników, którzy nie zakupią książki właśnie dlatego, że nie ma wydania papierowego. Czytając, myłam wrażenie, że Autorka czerpie trochę z powieści takich ikon, jak Pani Christie i to bardzo mi się podobało. Z całą pewnością jeśli szukacie czegoś lekkiego, to ta pozycja, wszystkie jej tomy, jest dla Was. Lekka, prosta i przyjemna, nie wymagająca, dla fanów raczej klasycznego kryminału.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Word Audio Publishing Internationa



czwartek, 12 grudnia 2024

Wielkie zaskoczenie




„Morderstwo jest tylko innym rodzajem kradzieży, ale zamiast należącej do kogoś rzeczy morderca kradnie po prostu czyjś czas”.

Graham Masterton



Kryminały historyczne, ostatnio coś tracą u Wydawców. Co się wydarzyło, że już nie zalewaj naszych, półek nie wiem. Zresztą sensacja z motywem historycznym również, po popularności Pana Browna, jakoś entuzjazm opadł. Komedie kryminalne, polskie trzymają duży poziom, książki Pana Rogozińskiego ciągle są na topie, więc ludzie jednak lubią tego typu literaturę.

Idąc tym śladem sięgnęłam po powieść Pana Jana Bełkowskiego Krew pod kamieniem, muszę przyznać, że komedie kryminalne polskie są chyba jedynym gatunkiem, jaki zawsze mi wchodzi. To znaczy, nie mam do nich zastrzeżeń, tak jak nie lubię polskich romansów, czy thrillerów, poza naprawdę dużymi wyjątkami, tak komedie kryminalne są naprawdę dobre. Tak też było z książką Pana Bełkowskiego.

Motyw zbrodni wpleciony w naszą polską historię, rycerskiego zakonu Braci Dobrzyńskich zrobił na mnie wrażenie. Ja w ogóle nigdy nie słyszałam o tym zakonie, dopiero po przeczytaniu tej powieści i zagłębieniu się w temat wiem, że był to zakon rycerski zorganizowany przez biskupa pruskiego Chrystiana pomiędzy 1216 a 1228 r. w celu szerzenia wiary chrześcijańskiej i podboju Prus. Nasza książka opowiada o morderstwie dyrektora muzeum, które wydarzyło się rok wcześniej, zanim policjanci dostali rozkaz do niego wrócić. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jest ono powiązane właśnie z tajemnicami zakonu, wielkim skarbem i nieoczywistymi wydarzeniami.

Komedie kryminalne, to z reguły książki, aby tak powiedzieć delikatnie płytkie. One nie mają wnieść nic do naszego życia, czytamy je raczej dla rozrywki, aby się pośmiać a przy okazji przeżyć jakąś przygodę, poczuć dreszczyk emocji etc. Z książką Pisarz, jest ten problem, że zawiera wątki historyczne. Problem nie problem, przez ten zabieg powieść staje się źródłem informacji, zachęca do zgłębienia tematu, oddzielenia plew od prawdy etc. Oczywiście nastrój powieści, bohaterowie, dialogi to wszystko zachowano w sposobie humorystycznego przedstawieni, przez co historia nie jest nudna i żmudna, to duży atut, nie każdy lubi publikacje z wątkiem historycznym.

Zaskoczyło mnie, że pozycja ta ma tak mały druk. Ona jest dość gruba jak na gatunek, ale gdyby była wydana większym, standardowym drukiem dostalibyśmy kobyłkę. Mnie bardzo wciągnęła, jak na debiut Autora naprawdę godny uznania. Wiecie, czytając, miałam w głowie Pana Nienackiego i Jego opowieści o Panu Samochodziku. Nie wiem dlaczego, ale te książki bardzo mi przypominały Krew pod kamieniem, a może na odwrót. Służby Bezpieczeństwa, Naziści, tajemnice historii, różnobarwne społeczeństwo, tajemnicza fotografia sprzed lat, ukryty skarb i morderca, który zrobi wszystko, aby prawda nie wyszła na jaw.

Połknęłam tę powieść w dwa dni. Muszę powiedzieć, że byłam zaskoczona, że to debiut. Napisane, tak jakby stworzył ją naprawdę obeznany Autor, który ma na koncie już kilka podobnych dzieł. Napis na okładce komedia kryminalna trochę mnie zwiódł, bo spodziewałam się właśnie czegoś w stylu Pana Rogozińskiego, a dostałam ambitną komedię z wątkiem historycznym. Jeśli lubicie ten gatunek, koniecznie musicie przeczytać.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa LeTra


 

niedziela, 30 lipca 2023

Nowe odkrycie



„Scena zbrodni przypomina zamalowane płótno - detektyw musi jedynie odczytać podpis autora”.

Michael Capuzzo



Niezmiennie od lat miałam zdanie, że niestety polskie thrillery i kryminały są beznadziejne. Ostatnie kilka lat przyniosło troszkę perełek, książek naprawdę wartościowych i ważnych tematycznie, jak np. książką Pana Kaniosa, czy moje wielkie zaskoczenie Sklepik z zabawkami. Okazuje się, że może dla mnie rzadko, ale pojawiają się Autorzy, którzy naprawdę mają pomysł na fabułę i przekaz swojej książki.

Mimo mojego wielkiego zagubienia w pobocznych informacjach o dziele Pana Artura Tojzy, Pisarz, również jest moim tegorocznym odkryciem. Farreter zaskoczył mnie świadomym podejściem do tego czym powinien być kryminał.

Szczerze mówiąc, myślałam, że w tym roku już nic ciekawego się w polskim kryminale nie wydarzy, a tutaj nagle taka niespodzianka. Pierwsze piętnaście stron, niemal przeniosło mnie pamięcią do świata Alicji w Krainie Czarów, a dalej było coraz ciekawiej. Nie myślcie sobie, że książką opowiada o jakieś zmienionej formie przygód dziewczynki i Szalonego Kapelusznika, jednak nawiązanie zrobiło na mnie wrażenie.

W powieści mamy bohaterkę Alicję, która próbuje rozwiązać zbrodnie w Trójmieście. Umiera cała gama postaci, które wydają się ze sobą nie związane, jak ksiądz, czy prężnie działający aktywista LGBT. Śledztwo nabiera tempa, ale robi się coraz bardziej zawiłe i skomplikowane. Ginie coraz więcej osób w coraz bardziej makabryczny sposób… Trzeba przyznać, że pomysłowość Autora zasługuje na nagrodę. Teoretycznie mamy tutaj wątki, które pojawiają się, także w innych powieściach kryminalnych, ale Pan Tojza świetnie je wykorzystał na plus w swoje książce, co nadaje całemu dziełu dużego rozmachu.

Zazwyczaj czegoś zawsze mi brakowało w polskim kryminale. Może pomysłu, może zwrotów w fabule, sensownych bohaterów… natomiast tutaj wszystko ze sobą współgra. W końcu mamy szerokie opisy, inteligentne dialogi, wątki poboczne dość mocno rozbudowane, oraz ciekawe postacie. Zawiła zbrodnia, która nie jest opisywana na jedno kopyto moim zdaniem, jest godna pochwały. Zastanawiało mnie tylko mieszanie kultur, ale po głębszej analizie doszłam do wniosku, że odnalazło, to swoje miejsce w tej publikacji.

Farreter, to cały cykl powieści, w którym niestety się zgubiłam.

* WSZYSTKIE moje książki budują Multiwersum Snów, ale tylko część z nich uczestniczy w wydarzeniu zwanym Wojną Snów.

* "Farreter" pośrednio bierze udział w Wojnie Snów.

* "Farreter" jest pierwszą książką z serii Alicja w Krainie Zbrodni, opisującej sprawy kryminalne detektyw Alicji Zając. Cała seria jest już drobiazgowo zaprojektowana i będzie w sumie obejmować 10 książek.

* Multiwersum Snów jest zbudowane z 13 uniwersów, a każde uniwersum ma swoją serię lub serie albo pojedyncze opowieści.

* "Farreter" należy do uniwersum Alternatywnej Ziemi, co oznacza, że część wydarzeń globalnych pokrywa się z rzeczywistymi, ale wszystkie postacie i ich losy są zmyślone.

Informacja od Autora



Dla mnie kryminał, to kryminał nigdy nie zwracam uwagi, czy pochodzi on z jakiejś serii, czy jakiegoś uniwersum, jeśli jest dobry, nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, a pozycja z bohaterką Alicją, jest naprawdę świetna.

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na elokwencję Autora w tej publikacji. Bardzo lubię ludzi inteligentnych piszących książki. Wszystko wychodzi w tekście. Z całą pewnością użyte słowa, środki stylistyczne, budowa zdań sprawiają, że powieść ta, jest językowo wysoko jakościowa. Uwielbiam takie publikacje. Zawsze uważałam, że kryminały i thrillery dzielą się na te niewymagające i na te, którym trzeba poświęcić więcej intelektualnego czasu. Powieść Pana Tojzy z całą pewnością należy do tej drugiej grupy, nie czyta się tego szybko i lekko, co dodatkowo jest na plus.

Bez względu na to, jakie ta pozycja buduje uniwersum czekam na dalszy ciąg😊 Tym razem, jednak chciałabym przeczytać książkę w formacie papierowym, ponieważ nie jestem fanką e-booków, staroświecko uważam, że papier ma moc😊. Mimo to, możliwość zapoznania się z publikacją w tej postaci, jak i np. w audio jest atutem.

Gratuluję Autorowi Alicji w Krainie Zbrodni, polecam i czekam na więcej.

Książkę do recenzji otrzymałam dzięki Uprzejmości Autora Pana Artura Tojzy


 

niedziela, 16 lipca 2023

Trochę lepiej



„Za każdym razem kiedy zabijasz, umiera część ciebie”.

Christopher Paolini





Po moim ostatnim nie za bardzo udanym spotkaniu z książką Dragon Pani Nataszy Sochy sięgnęłam po kolejną pozycję z cyklu tych thrillerowo kryminalnych Calineczka i muszę przyznać, że jestem zaskoczona na plus.

Nie wiem od czego, to zależy może od tematyki, jaką wybierze Pisarz, a może od podejścia do samej pozycji, ale faktycznie moim zdaniem Calineczka wypadła o wiele lepiej. Ogólnie uważa, że Pani Socha powinna jednak zostać przy pisaniu obyczajowych powieści i tych o miłości, ponieważ z thrillerem i kryminałem nie radzi sobie najlepiej, ale śledztwo w wykonaniu Klary i Antoniego mnie wciągnęło.

Mamy w tej pozycji zgwałconą kobietę, która zgłasza się do komisariatu, to co jej się przydarzyło, dziwnym zbiegiem okoliczności splata się z zabójstwem kobiety sprzed trzydziestu lat. Zaczyna się poszukiwanie zabójcy i gwałciciela, który być może nie osiadł na laurach i po latach zaczyna od nowa.

Publikacja ta, jest o wiele przyjemniejsza w odbiorze, fakt, że duże litery sztucznie zawyżają ilość stron, prosty język i fabuła nadal są dla mało wymagającego odbiorcy, ale ratuje tę pozycję wątek przeszłości i retrospekcje. Przyznam, że to podobało mi się najbardziej. Mam, także wrażenie, że Calineczka, jest bardziej spójna, oraz że faktycznie tutaj Pisarka miała pomysł na książkę. Brakuje zwrotów akcji, jakichś większych komplikacji, tak jak w poprzedniej pozycji wszystko jest proste, ale czyta się to bardzo przyjemnie i przy tej powieści nie czułam takiego niedosytu.

Nadal ubolewam nad brakiem kolorowych wątków pobocznych i niemal całkowitym pominięciem opisów, jednak jest lepiej. Ciągle zastanawiam się, jak to możliwe, że ktoś, kto tworzy naprawdę niezłe i poczytne powieści obyczajowe okraszone wyobraźnią, ma już problem, aby ją dobrze uruchomić przy kryminale. Dochodzę do wniosku, że jeśli Autor pisze wspaniale jeden gatunek, a drugi mu nie wychodzi, powinien pozostać przy tym w czym, jest dobry.

O ile z Dragonem miałam problem, Calineczkę polecam, mimo braków. Bardzo lubię mocno rozbudowane pozycje z tego gatunku, niestety tutaj, jest to raczej lektura na przejście przez nią, jak burza moim zdaniem bez emocji. Bardzo dobra jeśli lubimy lekkie kryminały, oraz nie mamy wygórowanych wymagań. Liczę na to, że Pani Socha napisze kryminał w stylu objętości Pana Mroza i zwrotami w fabule, jak u np. Pani Lisy Gardner. Na razie, jednak pozostanę przy Jej powieściach obyczajowych, ponieważ są o niebo lepsze niż seria kryminalna.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Purple Book


 

sobota, 15 lipca 2023

od obyczajówki do kryminału



„Z zabijaniem tak już jest, że dopóki się tego nie zrobi, nigdy nie można mieć pewności, czy jest się do tego zdolnym”.

Rick Yancey



Nigdy nie czytam polskich książek kryminalnych, czy thrillerów. Są dla mnie za mało rozbudowane, akcja jest nijaka, duże braki w wielowątkowości, w sumie naprawdę długo by wymieniać te powody. Z twórczością Pani Sochy spotkałam się po raz pierwszy, po książkę Dragon sięgnęłam raczej z ciekawości niż z fascynacji polskim thrillerem, przyznam, że był to mój debiut w tego typu powieściach polskich Autorów.

Okładka fascynująca. Mrocznie, niczym z horroru, naprawdę bardzo zachęcająca. Opis także niczego sobie, więc myślę, spróbuję. Moje wrażenia są różne… czy ta publikacja przekonała mnie do naszej literatury z gatunku, który uwielbiam? Raczej nie. Mimo to myślę, że moje spotkanie z Panią Nataszą Sochą można uznać, za pozytywne.

Dragon to też po części powieść obyczajowa, zawierająca wątki z życia prywatnego bohaterki Florentyny. Ogólna fabuła, mówi o starszej kobiecie, która nie miała od dawna kontaktu ze swoim dorosłym synem. Dzwoni na komisariat, prosząc o pomoc, mimo braku jakichkolwiek przesłanek funkcjonariusze odwiedzają mężczyznę, zastając na miejscu krwawą i okrutną zbrodnię.

Duży druk ukrywa mało rozbudowaną fabułę. Gdyby książka była pisana drobniejszymi literami, miałaby zaledwie kilkadziesiąt stron. Napisana prostym językiem, moim zdaniem bardzo odbiega od najlepszych mistrzów gatunku niestety. Dla mnie jest w niej za mało wątków pobocznych, temat prosty niczym drut wysokiego napięcia, bez żadnej tajemnicy, zaskakujących zwrotów akcji etc. Dragon, to chyba część jakiejś serii przynajmniej tak mi się wydawało, niestety nie miałam okazji czytać nic innego Pisarki. Po okładce spodziewałam się wielkiego WOW, niestety nic takiego nie dostałam. Książka dosłownie na półtorej godziny, dla mało wymagających.

Czy można napisać coś dobrego o tej pozycji? Z całą pewnością, jest to publikacja na totalne odmóżdżenie, uważam to za bardzo duży plus w okresie wakacyjnym. Zastanawia mnie, to jak to możliwe, że Autorka z wielkim potencjałem z pomysłem na akcję nie napisze czegoś naprawdę rozbudowanego. Czytając tę powieść, miałam przed oczami wypełnione pomysłami książki np. Pana Mroza i byłam zaskoczona, że Pani Socha nie pokusiła się o coś w tym stylu. Muszę tutaj dodać, że z całą pewnością nie zrezygnuję z pozycji Autorki, może w tym szaleństwie, jest metoda, przeczytam jeszcze kilka.

Jeśli szukacie czegoś krótkiego, bez zobowiązań na letni wieczór, jestem przekonana, że Dragon Wam się spodoba. Jestem fanką zagranicznych thrillerów i kryminałów i dla mnie ta powieść była mało ambitna, po prostu. Akcja się skończyła, zanim się rozpoczęła, wielka szkoda.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Purple Book 


 

piątek, 9 czerwca 2023

Ukłon w stronę Agathy Christie



Gdy odkryłam książki Pani Sophie Hannah, która za pozwoleniem rodziny Pani Agathy Christie wskrzesiła najsłynniejszego belgijskiego detektywa, myślałam, że nie przeczytam nic lepszego w stylu angielskiego kryminału. Wszystko, jednak wskazuje na to, że książka, z którą ostatnio się zapoznałam kunsztownością swojej fabuły i zagmatwaniem sprawy dorównuje królowej kryminału.

Morderstwo na starej plebanii, to wielki powrót do pisania z klasą. Pani Jill McGown zrobiła chyba wszystko, aby oddać klimat najsławniejszych serii z Panną Marple, czy z Herculesem Poirotem, przyznam, że bardzo dobrze Jej się to udało. Na starej plebanii u zacnego pastora ginie człowiek. Sprawa może nie byłaby tak skomplikowana, gdyby nie to, że denat, jest zięciem samego pastora, który delikatnie mówiąc, nie cieszył się sympatią rodziny. Mimo banalności tematu skomplikowana zagadka oraz brytyjska prowincja wciągają od pierwszej strony, zachęcając czytelnika do dalszego kontynuowania powieści, w której sekrety rodzinne oraz wiele wątków pobocznych jeszcze bardziej zaciemnia obraz sytuacji.

Kocham tego typu książki, przede wszystkim klimatyczne, bo to jest dla mnie najważniejsze w angielskim kryminale. Nie oszukujmy się, ciężko jest podrobić styl Pani Christie, często zdarza się, że Pisarze robią to tak nieudolnie, że nie da się tego czytać. Pani McGown, chyba wzięła sobie do serca, aby zwrócić uwagę na scenerię, która nadaje ton fabule. Mroczna, nocna okładka jeszcze bardziej zachęca do poznania tajemnicy starej plebanii i jej mieszkańców. W tej publikacji najlepsza jest zawiłość i naprawdę duże skomplikowanie fabuły. Wiele wątków pobocznych powoduje, że aby dojść do prawdy, trzeba zająć się nimi w pierwszej kolejności. Nasi bohaterowie Lloyd i Judy z policji mają co robić. Tutaj akurat policja nie jest przedstawiona, jak w powieściach z detektywem Poirotem, jako banda przygłupów, wręcz przeciwnie, to nadaje ton książce.

Morderstwo na starej plebanii ku mojemu zaskoczeniu, to kryminał, po który sięgnę chętnie drugi raz. Tak jak potrafię zaczytywać się po kilka razy w tej samej publikacji Pani Christie, tak samo będzie z powieścią Pani McGown. Bardzo ciężko już teraz trafić na pozycje w stylu klasyki kryminału angielskiego, wielka szkoda, mimo to uważam, że trzeba doceniać Pisarzy, którym udaję się stworzyć coś w duchu tamtej epoki.

Książka dosłownie na parę godzin, zabierze Was w świat lekko zacofanej angielskiej prowincji, gdzie każdy każdego zna i wie, o wiele więcej niż mówi. Jeśli można o tym gatunku napisać, że powieść jest ciepła, to naprawdę jest. Wiem, mamy trupa, mordercę i tajemnicę rodzinną, ale ten urok otoczenia, sceneria, ten trzask w kominku w Boże Narodzenie, to jest to, co jak kocham najbardziej. Moim zdaniem otoczka, jest ważna.

Zachęcam Was bardzo uczciwie do sięgnięcia po Morderstwo na starej plebanii, jeśli tak jak ja, jesteście fanami gatunku w formie klasycznej, z całą pewnością nie będziecie zawiedzeni.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Zysk i S-ka



 

niedziela, 4 czerwca 2023

Powrót do klasyki



„Z morderstwem jest jak z życiem; i jedno, i drugie jest nieprzewidywalne.“

Simon Becket



Angielski kryminał, może poszczycić się tym, że jest ponadczasowy i zawsze popularny. Klasyka tego gatunku rozpoczęta przez Klub Kryminalny, do którego należała np. Agatha Christie, Dorothy L. Sayers, czy G.K Chesterton, cieszyła się wielkim powodzeniem między pierwszą a drugą wojną światową. Wielka Brytania, do dziś nazywana jest matką największych sław literackich jak m.in. Jane Austen.

Ostatnie lata w Anglii przyniosły odrodzenie literaturze klasycznej, która została na jakiś czas porzucona na rzecz bardziej współczesnych pozycji. Nie tylko Pisarze tamtej epoki stają się na czasie, ale także szata graficzna wydawanej publikacji. Wielki powrót do stylu art deco spowodował, że pozycje te sprzedają się jak ciepłe bułeczki.

W ostatnim czasie powróciłam do kryminału z lat 30 i nadal jestem nimi zachwycona, mimo że ostatnio raczej już nie czytam powieści w stylu Pani Agathy Christie. Pan Jefferson Farjeon zaskoczył mnie w całym tego słowa znaczeniu książką, którą, z którą od dawna chciałam się zapoznać. Zagadka w bieli, to majstersztyk literacki, który doczekał się wielu wznowień, udowadniając, że lata między wojenne zachwycają nie tylko stylem ówczesnego funkcjonowania, ale także rynkiem wydawniczym.

Zagadka w bieli, to zbrodnia popełniona w Boże Narodzenie. Pociąg jadący do Manchesteru utyka w zaspie śnieżnej, a grupa podróżujących nim pasażerów postanawia na własną rękę dotrzeć do celu. Niestety wielka ilość śniegu blokuje ich wędrówkę, w efekcie doprowadzając wędrowców do przysypanego śniegiem domu, który ku wielkiemu zaskoczeniu okazuje się otwarty i pozbawiony właścicieli. Otwarte drzwi, płonące kominki, gorąca herbata, oraz podwieczorek witają naszych bohaterów i wywołują niepokój opuszczonego miejsca. Przerażający portret nad kominkiem bacznie obserwuje swoich gości, którzy mają coraz większe problemy… Przybycie do posiadłości kolejnej osoby odkrywa mroczną zbrodnię, którą próbują rozwikłać bohaterowie.
Atmosfera grozy połączona z racjonalnym wywodem to znak rozpoznawczy Pisarza. Publikacja ta od początku wywoływała we mnie niepokój. Książka nie jest straszna, ale ma w sobie coś takiego, co przyprawia o dreszcze, zagadka ciągnie się w nieskończoność, pojawiają się coraz to nowe fakty, a atmosfera robi się gęstsza i bardziej napięta. Powieść tę przeczytałam w parę godzin i jestem zachwycona. Fabuła może wydawać się rozwleczona, ale moim zdaniem jest to prawdziwy powrót do korzeni klasyki kryminału. Moim zdaniem to wielka szkoda, że na naszym rynku wydawniczym pojawiła się tylko ta pozycja. Przeczytałam wiele książek z fabułą morderstwa w Święta Bożego Narodzenia, jednak ta jest najlepszą z nich ze względu na klimat książki, niejednoznaczność bohaterów, zwroty akcji, a przede wszystkim wyszukany język, którym już się nie pisze.

Fani kryminału z lat 30 będą zachwyceni, trzeba także dodać, że okładka powraca stylem do minionych lat, kusi i przyciąga… Czas poświęcony tej książce z całą pewnością nie będzie zmarnowany.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Zysk i S-ka


 

niedziela, 12 lutego 2023

Niezrozumiała Afryka




Znacie to uczucie, kiedy sięgacie po książkę Pisarza, o którym nic nie wiecie, z kraju, o którym nic nie wiecie poza tym, co mówią w telewizji, na dodatek to uczucie, kiedy naprawdę nie jesteś rasistą, ale nie spodziewasz się niczego dobrego po Autorze i tematyce, bo wbijane do głowy uprzedzenia, które są niesprawiedliwe, nie pozwalają Ci być obiektywnym?

Tak właśnie było ze mną i pozycją Poszukiwacze światła Pana Femi Kayode. Przeczytałam, o czym jest publikacja i pomyślałam wow, może bić naprawdę dobra, a później zobaczyłam Autora i zwątpiłam. Uprzedzenia wzięły górę, bardzo niesprawiedliwie. Pan Kayode to uznany scenarzysta kilku nagrodzonych programów telewizyjnych a jego powieść Poszukiwacze światła otrzymała nagrodę za powieść kryminalną przyznawaną przez Little, Brown/ UEA.

Po zapoznaniu się z publikacją uważam, że to jedna z najlepszych powieści kryminalnych, jakie w ogóle miałam okazję czytać. Mam nadzieję, że Pisarz wyda coś jeszcze, ponieważ to naprawdę wieki talent, a nagroda się bezsprzecznie należała.

Prowincjonalne miasteczko Okriki, pełne przesądów i zabobonów staje się areną brutalnego masowego mordu trzech studentów miejscowego uniwersytetu. Philip Taiwa zostaje poproszony przez wpływowego nigeryjskiego polityka o przybycie na miejsce i zbadania wydarzeń, jakie miały miejsce w tym zapomnianym przez Boga miejscu. Nie chodzi o to, aby dowiedzieć się, kto jest mordercą, bo to już wiadomo, ale o to, aby rozwiązać zagadkę wydarzeń, które doprowadziły do brutalnej śmierci. Nasz główny bohater Philip nie jest detektywem, ale psychologiem. Czy zwykły psycholog na obcej ziemi może dowiedzieć się więcej niż policja? Wszyscy są przeciwko niemu, a mieszkańcy wioski nie dopuszczą do tego, aby prawda wyszła na jaw.

Trzeba tutaj zaznaczyć, że to nie jest tylko kryminał. Znajdziemy tutaj historię i politykę Czarnego Lądu, korupcję, zaściankowość, sekciarstwo, oraz ciemnotę niewykształconego ludu. Książka zawiera wiele opisów, przemyśleń bohatera, akcja cały czas pędzi, sprawa się coraz bardziej komplikuje, fabuła nasiąka kłamstwem. Pozycja ta zachwyca i porywa, trzeba się nad nią uczciwie pochylić, aby niczego nie przegapić i nie przeoczyć. Dodatkowo w treść wplątane są problemy Philipa, co sprawia, że akcja staje się wielowątkowa i bardziej rozbudowana.

Pisarz pokazuje nam w swej pozycji Afrykę w całej okazałości, jej piękno, a jednocześnie jej tragedię. Gdy skończyłam czytać, myślałam nie o fabule książki, ale o samym życiu tam, o ludziach i ich problemach, o kulturze, religii, przekonaniach, niewoli, samotności. Bez dwóch zdań jest to powieść, która ma drugie dno wciągające bez reszty. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, w jakiś sposób Pisarz sprawił, że zostaje ona w głowie na długo a wraz z nią kontynent, którego tak naprawdę nie znamy i nie próbujemy poznać. Poszukiwacze światła to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów naprawdę dobrego kryminału.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Zysk i S-ka


 

Polska Słowiańska

Literatura od wieków pozwala człowiekowi przekraczać granice tego, co znane i racjonalne. Dzięki niej możemy wejść w świat, w którym codzien...