wtorek, 29 czerwca 2021

Nowe spojrzenie na rzeczywistość




Wolność chrześcijanina, wyraża się nawróceniem”


J. Tischner








XXI wiek... Pełen nienawiści, przemocy, degrengolady. Wiek walki o władzę, wojen, prześladowań, zakazów i nakazów... Wiek szczucia jednych ludzi na drugich... Wiek, który wydawałoby się, nie może nas już niczym zaskoczyć.


Konflikt USA – Irak trwający już od lat wciąga coraz więcej Państw. Nieustająca wojna między Palestyną a Izraelem powoduje, że giną niewinni cywile, prześladowanie chrześcijan w Egipcie doprowadziło do prawie całkowitego zaniku tego wyznania w tamtym rejonie. Wojny na tle religijnym i politycznym w Afryce coraz częściej przenoszą się na arenę Europejską. W samej Europie nie jest wcale lepiej...


Idea stworzenia Unii Europejskiej na całkowicie chrześcijańskich wartościach upadła. Laicyzujące się społeczeństwo, niebiblijne ruchy LGBT chcące zawłaszczyć sobie dużą część świata i prawa, lewicowe poglądy młodych, wypieranie wartości religijnych z życia publicznego, to wszystko i wiele więcej doprowadza dziś do momentu, w którym człowiek, staje się pustą skorupą bez wartości i Boga.


Do wszystkich pozycji Pana Lisickiego mam stosunek ambiwalentny. Teoretycznie porusza on niezmiernie ciekawe tematy, jednak ostatnio sam w wywiadach nie może się zdecydować, czy jest katolikiem, czy nie. Pisarz z całą pewnością nie hołduje naukom Karola Wojtyły, czy Josepha Ratzingera, a już na pewno Jorge Mario Bergoglio, że katolicy i protestanci są braćmi, i w wielu programach bardzo mocno krytykuje braci Protestantów. Oczywiście każdy ma swoje zdanie, jednak ciekawe jest to, że autor nie idzie w konflikt z Prawosławiem. Być może boi się reakcji tej wspólnoty, która jak wiadomo, przytaczając tutaj, choćby niechlubne momenty ze wspólnej historii Polski i Ukrainy ma krew na rękach. Ostatnio Pan Lisicki zaczął w końcu dostrzegać zepsucie w szeregach kościoła rzymskokatolickiego chwała mu za to, zaowocowało to napisaniem całkiem dobrej pozycji mianowicie Kontrrewolucja.


Jak już pisałam wyżej mam momentami wrażenie, że pisarz sam nie może się zdecydować, czy kościół rzymski chwalić, czy też nie przyjął postawę w końcu obiektywną. Nie jest to, może postawa, jaką autor wyraził w swojej pozycji Luter kiedy w dość mocnych słowach krytykował Marcina Lutra i protestantyzm, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć, a aby zacząć trzeba mieć odwagę. Taka odwagę Pan Paweł znalazł i zebrał w całość eseje i szkice. Nie wszystkie z nich są pieśniami pochwalnymi dla wyznania rzymskokatolickiego, co się chwali, bo w końcu prawda jest najważniejsza.


Autor porusza takie tematy jak upadek moralności, błędy kościoła rzymskokatolickiego, upadek chrześcijaństwa w Polsce i na świecie (tutaj trzeba przyznać, że Pan Lisicki bardzo uczciwie pisze o szeroko pojętym chrześcijaństwie) a tak, że pojęcie szeroko rozumianej wiary w Boga. Przyznam, że czekałam na tę pozycję, ponieważ ciągle miałam nadzieję, że pisarz stworzy w końcu coś uczciwego i niejednostronnego, co naprawdę będzie warte tych wszystkich nagród, które otrzymał. Okazało się, że warto było czekać. Zbiór esejów i szkiców być może nie jest czymś, czego do końca się spodziewałam, ale jak to mówią, zawsze musi być ten pierwszy krok. Książka Kontrrewolucja została napisana pod patronatem Do Rzeczy. Samego tygodnika nie czytam, ale już jego odłam historyczny z najwspanialszym pisarzem i historykiem w Polsce Panem Zychowiczem tak. Być może Pan Lisicki w końcu przyjmie postawę Pana Zychowicza i o historii i religii zacznie pisać w sposób obiektywny, a nie jak dotąd subiektywny. Myślę, że jego najnowsza publikacja będzie pierwszą w tym kierunku.


Pozycja naprawdę obszerna porusza najważniejsze tematy dotyczące Polski i świata. Napisana przystępnym i barwnym językiem z mnóstwem przykładów i odnośników. Z całą pewnością ci, którzy interesują się historią oraz religią, a obserwują karierę Pana Lisickiego, będą zaskoczeni zmianą jaka zaszła w stylu pisania autora, oczywiście in plus.


Zachęcam bardzo uczciwie do zapoznania się z tym jakże innym od reszty dziełem. Liczę na to, że pisarz pozostanie w tym samym tonie z kolejnymi swoimi pozycjami. Kontrrewolucja bezsprzecznie zapoczątkowała nową jakość pisania Pana Lisickiego. Polecam wszystkim, po jednym dwa eseje do porannej kawci.


Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Fronda


 

Mark Greaney nową ikoną literatury sensacyjnej



A czymże jest prawdziwa męskość,
jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach
klasą i szaleństwem?”


A. Sapkowski








James Paul Czajkowski dziś jedno z najsłynniejszych nazwisk powieści przygodowych, fantasy i thrillerów. Jeśli nie kojarzycie tego nazwiska, z całą pewnością wiecie, kim jest, James Paul Rollins. To ta sama osoba. Amerykanin pochodzenia polskiego, który w roku 1999 zadebiutował powieścią Podziemny labirynt. Od wydania pierwszej książki Pana Rollinsa minęło trochę lat i na naszym rynku wydawniczym przewinęło się wielu autorów książek przygodowych. Jedni z mniejszym inni z większym sukcesem podbijali listy bestsellerów.


Fani twórczości tego gatunku z całą pewnością znają również Kena Folleta, Johna Grishama, Dana Browna, czy Nancy Springer. Dziś z wielkim przytupem na rynek księgarski wchodzi pozycja Marka Greaneya GrayMan.


Szczerze mówiąc, nigdy nie słyszałam o tym autorze, mimo że jestem wielką fanką powieści przygodowych. Mark Greaney jest amerykańskim pisarzem, najbardziej znanym jako współpracownik Toma Clancy'ego. Był on kontynuatorem postaci Jacka Ryana i uniwersum Toma Clancy'ego po śmierci Clancy'ego w 2013 roku. Nigdy nie przeczytałam żadnej z jego powieści, a pierwszy tom serii o Gray Manie jest moją pierwszą.


Przyznam, że niesamowicie się bałam, ponieważ autorzy, których uważam za ikony gatunku, mają swoją dynamikę pisania, nigdy mnie nie zawiedli fabułą i każda ich nowość od razu była na mojej półce to zwłaszcza tyczy się książek Pana Rollinsa. Kiedy zobaczyłam na okładce pozycji Pana Greaneya, że serwis Netflix zrobi na podstawie książki film, trochę się przeraziłam... Czy nie będzie to kolejna pozycja akcji, którą serial zniszczy.


Gray Man jest powieścią przygodowo – sensacyjną. Jej główny bohater były agent CIA w tej chwili nie pracuje dla służb, ale jest płatnym zabójcą. Nigdy nie pyta o powody swoich zleceń, zawsze wykonuje swoje zadanie. Jego praca nie ogranicza się do jednego miejsca, a żeby wypełnić zadanie i przy okazji odpowiedzieć na swoje własne wątpliwości Gray Man jeździ po całym świecie. Bohater trochę jak James Bond trochę jak z Profesor Langdon. Tutaj bardzo ważne dla mnie jest to, aby napisać, że książki Wydawnictwa Poradnia K nigdy mnie nie zawiodły. Czytając pozycję Pana Greaneya zastanawiałam się nad tym jak to jest, że takie niby niepozorne wydawnictwo wydaje po prostu hity. Muszę wam wspomnieć w tym miejscu o serii książek o Enoli Holmes, które również ukazały się nakładem Poradni K, jej pierwszy tom został zekranizowany przez Netflix.


W najnowszej powieści tego Wydawnictwa znajdziemy wszystkie smaczki. Intrygę, tajemnicę, przygodę, niejednoznaczne sytuacje, wspaniałe akcje, również krew, zazdrość, wątpliwości i moralne rozważania bohatera. Władza, korupcja, niebezpieczne organizacje i wiele innych dodatków, które sprawiają, że od powieści nie można się wprost oderwać.


Czy autor zasługuje na postawienie go w jednym szeregu z klasykami? Z pewnością tak. Pamiętam, jak świat zachwycał się Danem Brownem, zapewniam Was, że właśnie nadszedł czas Marka Greaneya, myślę, że Court Gentry zapewni Wam jeszcze więcej emocji niż Sigma czy Robert Langdon.


Wielkim zaskoczeniem podczas czytania tej publikacji było dla mnie niesamowite uczłowieczenie bohatera. Naprawdę wielki szacunek dla pisarza, że nie oddał nam w ręce powieści o mężczyźnie, który skupia się tylko na zadaniu. W tej pozycji mamy kogoś, kto ma serce, wątpliwości i przemyślenia przez to publikacja ta staje się bardziej żywa, realna i wartościowa. Sama osobiście kocham takie książki.


Przyznam, że mam wielkie oczekiwania co do kolejnych tomów. Liczę na to, że autor nie zrobi z Gentrego bawidamka jak zrobiono z Jamesa Bonda... Pozycja jest za dobra na tego typu fabułę. Liczę również na to, że kolejne części również będą zawierały tyle dokładnych opisów przeprowadzanych akcji, to naprawdę fajna i ciekawa rzecz. Nie wiem, czy serial jest już dostępny w serwisie Netflix, ale mam zamiar najpierw przeczytać książki a później zobaczyć film.


Gratuluję Wydawnictwu Poradnia K kolejnej wspaniałej pozycji i z niecierpliwością czekam na następny tom. Wam Kochani polecam publikację Gray Man, która z całą pewnością was nie rozczaruje, a zabierze w świat niesamowitej przygody, spektakularnych pościgów, i niebanalnych bohaterów w kręgu tajemnic na najwyższych szczeblach władzy.

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Poradnia K



 

Za Naszą i Waszą Warszawę



Niechaj patrzy Europa,
jak Warszawa bije szkopa”




Ci, którzy interesują się historią zapewne wiedzą, że przed wojną Warszawę nazywano Paryżem Północy. Było to jedno z piękniejszych tętniących życiem miast Europy, które nie ukrywało się ze swoją wielokulturowością. Warszawa w roku 1939 liczyła 1.289 000 mieszkańców, w tym aż około 32% Żydów. Nikt wtedy w stolicy, ani w całej Polsce nie mówił, że Polacy przyczyniali się do pozbycia się z terenu Rzeczypospolitej dzisiejszych mieszkańców Izraela.


Miasto podzielone na dwie części przez największą w kraju rzekę Wisłę na prawym brzegu posiada dzielnicę Pragę, natomiast jej lewy brzeg ozdabia piękne Stare Miasto, Żoliborz, Śródmieście Północne i Południowe, czy Powiśle i Czerniaków. Wszystkie te dzielnice oraz wiele innych ucierpiały podczas agresji niemieckiej na Polskę w roku 1939.


1 września 1939 roku Niemcy hitlerowskie zaatakowały Polskę, rozpoczynając tym samym, II wojnę światową. Niestety nasz kraj z zachodu został zaatakowany również przez Rosję sowiecką. Obrona trwała 3 tygodnie. Po tym czasie Niemcy weszli, do warszawy gdzie rozpoczął się, okres sześciu lat okupacji. Warszawa skapitulowała we wrześniu 1939 roku, był to początek tworzenia podziemnych struktur ruchu oporu, w tym samym czasie Polska jako państwo nie podpisało aktu kapitulacji wobec III Rzeszy. Utworzono Rząd Polski na emigracji, na zachodzie powstawały polskie siły zbrojne a w kraju podziemne organizacje np. POZ, ZWZ, który w roku 1942 został przekształcony w Armię Krajową.


Jedną z takich powstałych struktur był Batalion Parasol, należał on, do Armii Krajowej i był oddziałem do zadań specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej AK. Brał on czynny udział w Powstaniu Warszawski. Parasol jest jednym z najpopularniejszych struktur utworzonych w tamtym okresie. Jego najpopularniejsze akcje to wyeliminowanie dnia 7 września 1943 roku komendanta Pawiaka Franza Burkla, 24 września młodym ludziom udało się zlikwidować SS – Hauptscharfuhrera Augusta Kretschmanna był on zastępcą komendanta obozu karnego dla Polaków przy ulicy Gęsiej. Najważniejszą akcją bojową Parasola było jednak zabicie Franza Kutschery, wyrok na nim odbył się 1 lutego 1944 roku. Kutschera był dowódcą SS i Policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa. Ta akcja przeszła do historii i do dziś mówi się o niej na lekcjach historii.




Straty batalionu parasol szacuje się na 282 osoby, a trzeba tutaj wspomnieć, że byli to młodzi ludzie należący do Szarych Szeregów.


Pozycja Pamiętniki Żołnierzy Batalionu AK „Parasol” wydana przez Wydawnictwo Finna, jest niesamowitą lekcją historii napisana przez samych bohaterów tamtych wydarzeń. To nie tylko opisy walk, akcji, i śmierci, ale przede wszystkim przyjaźni, bohaterstwa, woli życia w wolnej niepodległej ojczyźnie. Publikacja zawiera takie tematy jak akcja na Kretschmanna, akcja na szefa żandarmerii Gressera, czy akcję Koppe...


Niepowodzenia, straty w ludziach, ciężkie chwile, głód, i strach, ale również zwycięstwa to wszystko w niesamowitych opowieściach harcerzy, którzy zamiast siedzieć w domu i poddać się Niemcom wybrali walkę o wolną Polskę dla przyszłych pokoleń, sami przypłacając swój wybór życiem.


Osobista refleksja
Fundacja historia.pl wraz z Wydawnictwem FINNA przygotowali niesamowitą pozycję o jednym z najsławniejszych batalionów II wojny światowej. Kto z nas nie słyszał o akcjach Parasola zwłaszcza tej na Franza Kutscherę? Myślę, że to jedno z tych wydarzeń, które każdy Polak chociaż kojarzy. Pamiętniki niezwykle wzruszające, naprawdę barwne opisy, niesamowita odwaga a przede wszystkim historia opisana przez młodych ludzi w wieku naszych dzieci czy wnuków, od pierwszej strony porywa nas w przeszłość, w której nie mogliśmy uczestniczyć, aby pokazać nam prawdę, dramat, i niezwykłą przyjaźń tamtych lat.


Pozycja Pamiętniki Żołnierzy batalionu AK „Parasol” jest oczywiście publikacją prawdziwą opartą całkowicie na faktach, czyta się ją bardzo szybko, styl przedstawiania wydarzeń przez tych młodych ludzi sprawia, że człowiek ma wrażenie, ze sam bierze w nich udział. Przyznam, że książka sprawiła, że momentami sama płakałam i smarkałam na strony. Osobiście bardzo polecam pamiętniki, ponieważ przedstawiają autentyczne emocje, przeżycia i uczucia osób, które relacjonują nam wydarzenia. Publikacja zawiera również wspaniałe zdjęcia, oraz wiersze i piosenki Ziutka, takie jak Dziś idę walczyć mamo, czy Czerwona zaraza.


Polecam tę książkę wszystkim małym i dużym, pasjonatom historii i laikom. To co dziś mamy w naszym kraju wolność, demokrację niezależność zawdzięczamy właśnie takim młodym ludziom jak ci z batalionu Parasol, którzy nie patrząc na własne korzyści, postanowili walczyć, aby przyszłym pokoleniom żyło się lepiej. Tę pozycję po prostu trzeba mieć.




CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM! WIECZNA PAMIĘĆ POLEGŁYM!


A gdy będzie już po wojnie
Będzie miło i spokojnie
I dostatnio i wygonie
I dziewczęta zdejmą spodnie
I będziemy masło wsuwać
I nie będą „szafy” fruwać
Także skończą swe wybryki
Zwariowane granatniki

A młodzieńcy z „Parasola”
Będą grali wielkie role
W dyplomacji, rządzie, sejmie
Może wspomnień czar cię przejmie
I pamiętnik ten otworzysz
Okulary na nos włożysz
I przeczytasz te słów parę
No i wspomnisz starą wiarę”


Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa FINNA


 

sobota, 26 czerwca 2021

Stres - powodem chorób cywilizacyjnych


Stres jest jak kajdanki,
tyle że noszone w sercu”




Stres jako pojęcie zawdzięczamy Walterowi Cannonowi, był on amerykańskim fizjologiem, psychologiem oraz neurologiem. Wprowadził on pojęcie homeostazy dotyczy ono stabilności wewnętrznej organizmu, oraz pojęcie stresu jako opisanie walki lub ucieczki, czyli reakcji na wynikającej z zaburzenia bodźców, które wpływają na niszczenie równowagi organizmu. Stres stawia nas w stan przygotowania w monecie gdy organizm odbiera informację o zagrożeniu.


Układ nerwowy jest dla nas systemem alarmowym, który odpowiada za bodźce, których nie kontrolujemy. Długotrwały stres może mieć negatywne znaczenie dla naszego organizmu. Najczęstszymi z ich są:
  • spadek odporności
  • problemy z zasypianiem i snem
  • zaburzenia koncentracji i pamięci.


Fizjolog Hans Selye w ubiegłym stuleciu uważał, że stres może mieć nie tylko znaczenie negatywne, ale również pozytywne. Może w sposób znaczny motywować i poprawiać jakość życia.


Niestety w XXI wieku stres odpowiada za coraz więcej chorób cywilizacyjnych jak zawały serca, udary mózgu czy nowotwory. Lekarze na całym świecie uważają, że walka ze stresem może przyczynić się nie tylko do zwalczania tych chorób, ale również do skutecznego ich zapobiegania. Psychologiczne skutki stresu takie jak: rozdrażnienie, podejrzliwość, wrogość, odczuwanie nieuzasadnionego lęku, apatia, poczucie osamotnienia, czy przygnębienie mogą latami odbijać się na naszym zdrowiu i prowadzić nawet do śmierci.


W swej pozycji Walka ze stresem jako lekarstwo na raka Profesor Henri Joyeux wraz z innymi autorami poruszają ważną kwestię wpływu stresu na choroby nowotworowe. W swej publikacji mówią o stresie związanym z przewidywaniem choroby, jej wykrywaniem, diagnozowaniem i leczeniem. Znajdziemy w niej wskazówki dotyczące radzenia sobie ze stresem, biologiczne i kliniczne konsekwencje stresu, a także duchowe ćwiczenia walki z nim.


Niezwykła publikacja mówiąca o tym, że chorobę nawet nowotworową możemy pokonać w dużej mierze swoim nastawieniem i stanem umysłu.




Osobista refleksja


Zawsze staram się unikać pozycji książkowych związanych z nowotworami. Bardzo mnie one przygnębiają i sprawiają, że wkręcam sobie różne fazy i strach przed tak zwanym rakiem jest jeszcze większy. Gdy wzięłam do ręki książkę Pana Joueuxa przyznam, że wpadłam w lekkie przygnębienie. Oczywiście zawsze wiedziałam o tym, że np. nowotwór jelita ma bardzo duży związek ze stresem, i powinno się go eliminować.


Po przeczytaniu pozycji Walka ze stresem jako lekarstwo na raka uświadomiłam sobie, że prawdą jest, że życie psychiczne, jakie prowadzimy ma wielki wpływ na to jak funkcjonujemy fizycznie.
Niezwykle mądra, zarówno pod względem medycznym jak i psychologiczny pozycja pomaga uświadomić sobie, jak ważne jest dbanie o swoje wnętrze. Relaks, spędzanie czasu z rodziną, nieprzejmowanie się głupotami, odpoczynek, sen... To wszystko może sprawić, że będziemy cieszyć się długim życiem bez nie tylko chorób psychicznych, ale również raka. Książka Pana Joyeuxa jest bardzo gęsto okraszona zagadnieniami medycznymi, co może powodować trudność w jej rozumieniu, jednak zachęcam, aby sięgnąć po tę pozycję. Na rynku wydawniczym jest wiele publikacji, które mówią o wpływie stresu na choroby nowotworowe, ale troszkę pobuszowałam w temacie i uważam, że pozycja Wydawnictwa AA jako publikacja skupiająca się nie tylko na aspektach psychicznych, ale przede wszystkim medycznych co z całą pewnością będzie uzupełnieniem bardzo ważnej wiedzy.


Pozycję polecam bardzo uczciwie. Nie jest ona obszerna, nie rozwleka tematu i skupia się na najważniejszych aspektach wpływania stresu na nasz organizm. Takie rozpisanie tematu w pigułce. Bezsprzecznie będzie to ciekawa lektura dla wszystkich, którzy interesują się tematem oraz dla wszystkich, którzy mają w rodzinie kogoś, kto cierpi na nowotwór, lub sami się z nim zmagają.


Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa AA




 

Biblioteka naszego życia





Prawdziwe życie to najrzadsza rzecz na świecie,
większość ludzi tylko egzystuje”


Oscar Wilde




Biblioteka o północy to pierwsza pozycja, jaką przeczytałam autorstwa Matta Haiga. Z reguły staram się napisać coś mądrego przed własną opinią i refleksją, ale ta książka mnie zafascynowała i jeszcze trzyma. Nie dziwię się wcale, że publikacja ta otrzymała nagrodę portalu Goodreads za najlepszą powieść roku 2020.


Do tej pory literaturę, na takim poziomie serwowała mi Pani Cecelia Ahern. Jej książki typu PS. Kocham Cię, czy Kiedy Cię poznałam, sprawiały, że zalewałam się łzami i naprawdę dawały mi dużo do myślenia. Matt Haig jest moim odkryciem i zapewne zostanę z jego literaturą na długo.


Powieść Biblioteka o północy opowiada o młodej dziewczynie Norze, która cierpiąc na długą depresję, podejmuje w swoim życiu szereg fatalnych decyzji. Jako dziecko trenowała pływanie, ale je porzuciła, mając wielki talent muzyczny, zostawiła swój zespół, wracając do swojej nudnej rzeczywistości. Miała wyjść za mąż, jednak narzeczonego również porzuciła. Sama nie wie, czego chce, nie wie, kim jest i do czego dąży. Ma dość swojego życia i ma ochotę z nim skończyć. Pewnej nocy trafia do magicznej biblioteki, która pozwala jej przeżywać swoje życie na nowo po raz kolejny i kolejny. Zmieniać podjęte decyzje i przekonać się co by było gdyby.


Nora jest postacią, która uosabia każdego z nas. Ile razy to my zastanawialiśmy się co by było gdybyśmy podjęli inne decyzje, spotkali innych ludzi, mieszkali w innych miejscach, podjęli inną pracę. Ilu z nas jest nieusatysfakcjonowanych swoim życiem, wyborami i sytuacjami, do których sami doprowadzamy. Czasami dobrze by było mieć taki wehikuł czasu. Móc się cofnąć w przeszłość, popatrzeć na swoje życie z innej perspektywy. W tym temacie powstało wiele publikacji. Jedne są lepsze inne gorsze. Pozycja Pana Haiga jest najlepszą z nich.


Wywołuje wiele emocji, daje do myślenia, od pierwszej strony wciąga czytelnika w świat duchowych przemyśleń i przeżyć. Pozwala na zajrzenie w głąb siebie i chwilę zatrzymania się nad tym co jest naprawdę ważne.




Osobista refleksja


Przyznam, że pozycje Pana Haiga czytałam z wielką przyjemnością. Najważniejsze jest to, że mimo tego iż porusza ważny temat jest napisana w sposób lekki i przyjemny. Nie jest to powieść, która ryje głowę rozpatrywaniem psychologicznych aspektów życia bohaterki. Niezwykle ciepła, zabawna, i inteligentna. Publikacja pozwala odkryć nam to co sami mamy głęboko w sobie.


Tutaj nawet tak odważnie powiem, że momentami może robić za psychoterapię dla naszych pragnień, problemów i marzeń. Z całą pewnością pomimo tego, że to powieść fantastyczna nie jest jednoznaczna. Myślę, że każdy czytelnik podczas lektury wyciągnie coś dla siebie i będzie to zupełnie coś innego niż to co w książce widzą inni. Myślę również, że pozycja ta każdego zmusi do innych refleksji, i postanowień.


Bibliotekę o północy polecam Wam z całego serca bardzo uczciwie. Jest to jedna z tych pozycji, której nie może zabraknąć na Waszych półkach.


Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Zysk i S - ka


 

czwartek, 24 czerwca 2021

Upadek i zagłada chrześcijaństwa, czy rzymskiego katolicyzmu?



2 List do Tymoteusza 4:3-4 mówi: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom”.




Przyznam szczerze, że recenzja pozycji Europa i wiara Hilarie Belloc jest najtrudniejszą recenzją, jaką przyszło mi pisać. Przeczytałam w życiu wiele książek katolickich, protestanckich, żydowskich, prawosławnych, czy organizacji Świadków Jehowy... Mój bunt podczas czytania niektórych z nich był wywołany moja osobistą wiarą w Jezusa Chrystusa, ale ze względu na to, że interesuję się tematami religii ,zwykle naprawdę zapoznawałam się z tymi dziełami z wielką ciekawością.


Pozycja Europa i wiara zapowiadała się naprawdę ciekawie i przyznam szczerze, że czekałam na nią z niecierpliwością. Nie jest to książka obszerna i zapewne, jest ona napisana, tak jak jest napisana ze względu na to, że jej pierwsze wydanie miało miejsce w roku 1920. Wtedy to Kościół Rzymskokatolicki nie mówił o ekumenii, nie nazywał Protestantów braćmi i uważał się za religię jedno zbawczą. Wraz z nastaniem pontyfikatu Albino Lucianiego (niezwykle przeze mnie szanowanego za odwagę), następnie Giovanniego Montini (jednej z bardziej kontrowersyjnych postaci XX wieku, ale niejednoznacznej), po Karola Wojtyłę, Josepha Racingera (najlepszego teologa współczesnego), i dziś Jorge Mario Bergolio, wspólnota rzymskokatolicka przeszła wiele zmian, unowocześnień i kontrowersji, co sprawia, że publikacja Hilaire Belloc... Staje się, dość zapożyczając ortodoksyjna.


Sam tytuł Europa i wiara mojej osobie skojarzył się, z tym że Europa od zawsze była chrześcijańska. Nie katolicka, nie protestancka, nie prawosławna, nie judaistyczna, ale chrześcijańska w szeroko rozumianym pojęciu tego słowa. Tak jak nie możemy powiedzieć ze Polska jest państwem tylko rzymskokatolickim, czy, że Anglia tylko protestanckim. Publikacja ta moim zdaniem, swoim wstępem wprowadza czytelnika w błąd i zapewne jest to błąd pojmowanego chrześcijaństwa, jakie autor miał 100 lat temu, czyli że chrześcijaństwo równa się rzymski katolicyzm. Pozycja ta dzieli się na kilka rozdziałów, zaczynając od państwa rzymskiego jego powstania, historii oraz tego czym była w nim religia, kończąc na reformacji i odstępstwie.


Nie mam pojęcia, czy autor, pisząc to dzieło, wiedział, że Rzym nie był od zawsze rzymskokatolicki. Rzymianie wierzyli w wielu bogów, prześladowali chrześcijan i zwrot nastąpił dopiero w roku 325 kiedy Konstantyn, zmieniając obrzędy pogańskie, wprowadził do kraju jedną religię. Do tego czasu przez 280 lat rzymianie prześladowali wyznawców Jezusa Chrystusa. Kościół od zawsze był KATOLICKI, czyli powszechny, ale Rzymskokatolicki stał się dopiero po nawróceniu Konstantyna... Niestety będąc uczciwym wobec faktów historycznych, Konstantyn kontynuował wiele swoich pogańskich wierzeń i praktyk, a kościół chrześcijański, który promował był mieszanką prawdziwego chrześcijaństwa i rzymskiego pogaństwa.

Bardzo proszę, aby nie odebrać, tego co napisałam jako krytykę rzymskiego katolicyzmu. Mamy wolność wyznania więc każdy ma prawo wyznawać taką religię, jaką chce. Odnoszę się tylko do pozycji, która moim zdaniem błędnie interpretuje słowo chrześcijański. Czy naprawdę Protestanci nie są chrześcijanami? Lub, czy bracia Prawosławni nimi nie są? Czytając tę publikację, brałam wielką poprawkę na słowa pisarza, który wydał tę pozycję w innych realiach i czasach.


Przechodząc do samego meritum Europy i wiary bez względu na to jak kto interpretuje słowa chrześcijański czy chrześcijanin trzeba przyznać, że Europa coraz bardziej się laicyzuje. Zatraca wartości, z których wyrosła. Dziś takie kraje jak Francja, czy Hiszpania, które kiedyś były niesamowicie i tutaj użyję właściwego słowa rzymskokatolickie czy USA, które były bardziej protestanckie (a co za tym idzie oba z krajów, są chrześcijańskie) wiele nauk i wartości po prostu zaprzepaściły na korzyść skrajnie lewicowych poglądów. Unia Europejska, która wyrosła na wartościach chrześcijańskich i nie będziemy tutaj rozbierać, który z jej założycieli był rzymskim katolikiem, a który protestantem dziś prawie całkowicie sprzeciwia się idei ojców założycieli. Trzeba również przyznać, że w swej pozycji autor ma rację, prorokując szybki upadek wiary (choć on skupia się na wierze rzymskokatolickiej), i wszystkiego, co z nią związane. Pan Belloc pisze również o całkowitym wyparciu rzymskiego katolicyzmu z życia społecznego, natomiast ja twierdzę więcej, że nastąpi całkowite wyparcie chrześcijaństwa i chrześcijan z życia społecznego.


Na świecie prześladowani i zabijani są nie tylko rzymscy katolicy, ale wszyscy chrześcijanie. Autor skupia się tutaj, tylko na rzymskich katolikach co moim zdaniem nie jest ani sprawiedliwe, ani, prawdziwe. Nie zgodzę się również ze stwierdzeniem jakoby, tylko zanik rzymskiego katolicyzmu spowodował upadek Europy, myślę, że zanik chrześcijaństwa w ogóle spowoduje całkowitą degradację i degrengoladę.


Jeśli pozycję Europa i wiara odniesiemy do całego chrześcijaństwa, to jest to naprawdę wartościowa lektura, w której autor przewidział 100 lat temu to co dzieje się z wiarą teraz. Jeśli skupimy się tylko na tym, że jest to dzieło o katolikach dla katolików to krytyka protestantów i innych wyznań w tej pozycji jest po prostu nie na miejscu. Przyznam szczerze, że jest to bezsprzecznie jedna z bardziej kontrowersyjnych książek, jakie czytałam i właśnie z tego powodu polecam ją wszystkim miłośnikom historii, teologii, polityki, nauk społecznych, kultury... Jest to wydanie, którego nie może zabraknąć na półkach zarówno protestanckich jak i prawosławnych liderów.


Wkładka o autorze bardzo chwali tego pisarza. Moim subiektywnym zdaniem teologia rzymskokatolicka ma wielu bardziej prominentnych teologów np. uwielbiany przeze mnie Profesor Chrostowski czy Ratzinger. Mimo to namawiam, do zakupu pozycji, uważnym zapoznaniu się z nią oraz wyciągnięciu wniosku dotyczącego całego chrześcijaństwa.


Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa AA.


 

Ich wojna...

„Wojna nauczyła mnie milczenia, zanim nauczyła mnie mówić.” — świadectwo dziecka ocalałego z II wojny światowej Historia wojen najczęściej o...