sobota, 21 lutego 2026

Zło ukryte...





 Robert H. Jackson, główny oskarżyciel ze strony Stanów Zjednoczonych, rozpoczął proces w Norymberdze słowami:




„Przywilejem otwierania pierwszego w historii procesu przeciwko zbrodniom przeciwko pokojowi świata jest również ciężka odpowiedzialność. Zbrodnie, które staramy się osądzić i ukarać, były tak przemyślane, tak złośliwe i tak niszczące, że cywilizacja nie może tolerować ich zignorowania.”



Książka „Poszukiwania zbrodniarzy hitlerowskich przez władze Rzeczypospolitej Polskiej i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w Ameryce Łacińskiej po 1945 r. Dokumenty dyplomatyczne”, wydana przez Instytut Pamięci Narodowej, stanowi wyjątkowe źródło do badań nad powojenną historią dyplomacji oraz międzynarodowych wysiłków na rzecz ścigania sprawców zbrodni nazistowskich. Jest to publikacja o charakterze dokumentalnym, ale jej znaczenie wykracza daleko poza edycję archiwaliów – odsłania bowiem mało znany rozdział aktywności państwa polskiego w realiach zimnej wojny, pokazując determinację w dążeniu do sprawiedliwości mimo politycznych i geopolitycznych ograniczeń.

Po zakończeniu II wojny światowej Polska należała do państw najbardziej dotkniętych okupacją niemiecką. Skala zbrodni popełnionych na jej terytorium – zarówno wobec ludności żydowskiej, jak i nieżydowskiej – nadawała szczególną wagę kwestiom odpowiedzialności karnej sprawców. Władze odrodzonej Rzeczpospolita Polska, a następnie Polska Rzeczpospolita Ludowa, traktowały ściganie zbrodniarzy hitlerowskich nie tylko jako obowiązek prawny, lecz także moralny i polityczny. Publikacja IPN pokazuje, że działania te nie ograniczały się do procesów prowadzonych w kraju czy do współpracy z trybunałami międzynarodowymi. Istotnym polem aktywności była także Ameryka Łacińska – region, który po wojnie stał się jednym z kierunków ucieczki wielu byłych funkcjonariuszy III Rzeszy. Państwa tego obszaru, z różnych powodów – politycznych, ideologicznych czy pragmatycznych – nie zawsze były skłonne do współpracy w zakresie ekstradycji.

Największą wartością książki jest to, że opiera się ona na autentycznych dokumentach dyplomatycznych: raportach, notach, korespondencji ambasad i analizach sporządzanych przez urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Z materiałów tych wyłania się obraz żmudnej, często niewidocznej pracy dyplomatów, którzy w warunkach napięć zimnowojennych starali się zdobywać informacje, weryfikować doniesienia i podejmować interwencje w sprawach podejrzewanych zbrodniarzy. Dokumenty ukazują m.in. zainteresowanie sprawą Adolf Eichmann, jednego z głównych organizatorów Zagłady, którego odnalezienie w Argentynie stało się wydarzeniem o światowym znaczeniu. W materiałach pojawiają się również wzmianki dotyczące Josef Mengele – lekarza z Auschwitz – oraz postaci takich jak Herberts Cukurs, odpowiedzialnego za zbrodnie na ludności żydowskiej na Łotwie. Choć Polska nie zawsze odgrywała w tych sprawach rolę pierwszoplanową, dokumenty pokazują, że śledziła ich rozwój i Nie można tutaj pomijać kontekstu politycznego. Polska po 1945 r. funkcjonowała w orbicie wpływów Związku Radzieckiego, a jej polityka zagraniczna była silnie uwikłana w rywalizację Wschód–Zachód. W tym kontekście ściganie zbrodniarzy hitlerowskich miało również wymiar propagandowy. Ujawnianie obecności byłych nazistów w krajach sprzymierzonych z Zachodem mogło służyć jako argument w ideologicznej walce. Jednocześnie dokumenty pokazują, że poza retoryką istniał autentyczny wysiłek administracyjny i prawny. Dyplomaci starali się kompletować materiały dowodowe, odpowiadać na zapytania innych państw, a także reagować na oskarżenia pod adresem Polski – w tym zarzuty dotyczące antysemityzmu czy niewystarczającej ochrony ocalałych z Zagłady. Książka pozwala więc zobaczyć, jak kwestie moralne splatały się z interesami politycznymi. Lektura dokumentów unaocznia również granice skuteczności tych działań. Brak bezpośrednich narzędzi nacisku, trudności w dostępie do informacji oraz niechęć części państw do współpracy powodowały, że wiele inicjatyw kończyło się na etapie wymiany not dyplomatycznych. Często brakowało jednoznacznych dowodów, a zmieniające się realia międzynarodowe – np. priorytet walki z komunizmem w polityce niektórych rządów – sprawiały, że kwestia odpowiedzialności za zbrodnie wojenne schodziła na dalszy plan. Publikacja IPN nie idealizuje tych działań, lecz pozwala czytelnikowi samodzielnie ocenić ich skuteczność. To szczególnie cenne, ponieważ zamiast narracji autorskiej otrzymujemy surowe źródła, które wymagają interpretacji, ale jednocześnie umożliwiają krytyczną analizę.

Książka ma znaczenie nie tylko dla badaczy historii dyplomacji czy prawa międzynarodowego. Jest również istotnym wkładem w refleksję nad problemem bezkarności sprawców zbrodni masowych. Pokazuje, że proces rozliczeń nie zakończył się wraz z procesami norymberskimi, lecz trwał przez dekady i był uzależniony od złożonych uwarunkowań politycznych. Publikacja ta przypomina także, że pamięć o ofiarach wymagała konsekwentnych działań instytucjonalnych. Nawet jeśli efekty nie zawsze były spektakularne, sam fakt podejmowania starań świadczy o dążeniu do zachowania ciągłości odpowiedzialności państwa wobec własnej historii.

Poszukiwania zbrodniarzy hitlerowskich… to praca, która łączy w sobie wymiar źródłowy, polityczny i moralny. Odsłania kulisy mało znanej aktywności polskiej dyplomacji w powojennym świecie, w którym sprawiedliwość często przegrywała z kalkulacją geopolityczną. Jednocześnie pokazuje, że dążenie do rozliczenia zbrodni nazistowskich było dla władz polskich elementem trwałej polityki państwowej, wykraczającej poza zmiany ustrojowe. W rezultacie książka ta stanowi nie tylko dokument epoki, lecz także ważny głos w dyskusji o odpowiedzialności, pamięci i roli państwa w dochodzeniu sprawiedliwości w wymiarze międzynarodowym.

Książkę do recenzji otrzymałam od Instytutu Pamięci Narodowej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zło ukryte...

  Robert H. Jackson, główny oskarżyciel ze strony Stanów Zjednoczonych, rozpoczął proces w Norymberdze słowami: „Przywilejem otwierania pier...